Oklepany temat + Nowe światło na sprawę + Geje = Komedia
~Wyzwanie~
Wolne, jak ja o tym marzyłem. Choć w sumie ja nie mam wolnego, zawsze wieczorem wychodzę, no cóż nie lubię siedzieć w jednym miejscu a wyjście do baru to chyba nie jest nic złego? Taaa gdyby to było jedno na tydzień....niestety ja wychodzę co noc, jeżeli nie dwa razy na noc. Widzę że to Rukiemu nie leży, no cóż nie dziwie mu się ...różnimy się on woli odpoczywać spokojnie a ja wręcz przeciwnie ehhh Mówię mu że nie musi mnie "pilnować" nie jestem przecież dzieckiem. Czasami myślę że pokoje powinny być jednoosobowe...
Ostatnie słowa piosenki "Itai Itai Itai~~~" I już byliśmy za sceną powoli szykując się do odjazdu. Każdy teraz siedział to na kanapie to na czerwonym fotelu ciężko oddychając...-No teraz..mam nadzieję, że Uruha dziś sobie usiądzie na dupsku i nie wylezie znow do swojego klubu....- spojrzałem się na gitarzystę, który chyba jako jedyny trzymał się na siłach najlepiej....nosz kurna...jak ja mu zazdroszczę tych pokładów energii...
Dziwne....jest koniec koncertu, który no był dość wyczerpujący. Wszyscy tu padają ze zmęczenia i się dziwnie na mnie patrzą. No cóż jestem chyba najwytrzymalszy z całego zespołu, bo mam ochotę gdzieś wyjść tylko ....trochę tak dziwnie to będzie wyglądało, ale co tam. Bez słowa poszedłem do garderoby by się przebrać, zmyć to co z makijażu jeszcze pozostało <xd> i wyjść. Dzięki Bogu zawsze moje auto stoi przed miejscem gdzie koncertujemy, by jak coś mógł sam pojechać gdzie chcę. Genialny pomysł ehhhh....Przebrany podszedłem do chłopaków którym się chyba nawet nie spieszyło wstać z tych jakże wygodnych miejsc siedzących. -Ja wychodzę. Narazie - uśmiechnąłem się i odwróciłem do nich plecami z zamiarem wyjścia, gdy usłyszałem za sobą
-Uruha! Jak dziś gdzieś wyjdziesz to ja obiecuję! Będziesz spać pod drzwiami! - wskazałem na niego groźnie wymachując palcem.
-Rukiś, o co ci chodzi? Przecież nic ci nie robię tym że wychodzę. -
-Ale k*rwa to ja cię muszę do cholery pilnować i targać jak się upijesz! Nie mówiąc już jak to się wczoraj wypierdoliłeś na 3 pietrze! - nadal wskazywałem na niego palcem.
-Nie kurwa i nikt ci nie każe mnie pilnować, a że raz się upiłem<może dwa> to nie znaczy że od razu mnie trzeba mnie traktować jak dziecko! A to z tym trzecim piętrem to była twoja wina bo krzywo stanąłeś!
-Mnie tam nawet jeszcze nie było....ileś ty wtedy wypił?! I ty się upijasz codziennie! Ja ci obiecuję! Nie wpuszczę cię! Będziesz spał przed drzwiami!
-Byłeś! Mentalnie ! Jak taki chętny jesteś by mi drzwi nie otworzyć to chodź ze mną posiedzimy z godzinę wrócimy. Hmmmm?
-Nie mam ochoty patrzeć jak co chwila wyrywasz jakiś niewinnych chłopców i ciągniesz ich do toalety ja dziwka....- uśmiechnąłem się do niego chamsko z miną 'No i k*rwa, co mi odpowiesz?" Żałuję, że nie mam przy soie aparatu...jego mina jest teraz bezcenna....
Zdziwiłem się, przyznam nie wiedziałem że wyrzuci taki argument ale...otrząsłem się.
-Wiesz ja przynajmniej mam odwagę kogoś wyrwać i się zabawić a nie siedzieć z dupą w pustym pokoju i nudzić się przez cały czas. A po pierwsze ja ich nie ciągnę jak to ująłeś tylko oni mi się pchają do tego kibla. - spojrzałem na niego i z grobową miną powiedziałem - Miło wiedzieć że takie masz o mnie zdanie....
-Jak to ująłeś..wolę siedzieć na dupie bo wtedy się niczym nie zarażę~~~A ty jakoś ich tam z chęcią przyjmujesz co nie? - jak nie po dobroci to Ruki teraz będzie chamski! chyba po raz pierwszy przy chłopakach....Ups...aj tam....
-Miło...naprawdę. A dla twojej informacji z żądnym z nich się nie pieprzyłem, a że ty coś sobie ubzdurałeś to nie moja wina.- Super scenka przy chłopakach, to się nazywa idealny "moment" na takie rozmowy...
-Tak czy siak! Śpisz pod drzwiami! Z resztą....po co innego się idzie do klubu niż kogoś wyrwać? - Widać chłopaki bardzo zaciekawieni wpatrywali się we mnie jak by ducha widzieli....co to już nikomu nerwy puścić nie mogą?!
-Chodzę tam bo mi się nudzi a jak z tobą siedzę w pokoju to nic nie robisz tylko czytasz lub słuchasz muzyki po prostu mnie olewasz. - powiedziałem - A co do spania pod drzwiami :nie dziękuje wynająć pokój jeszcze umiem - Nie no chłopaki będą mieli ekstra temat do rozmów, kłótnia dwóch chłopaków o spanie....taaaaaaa masakra
-Dobra! Pójdę z tobą i sobie usiądę z boku i popatrzę co tam odpierdalasz....pasuje? - chłopaki wytrzeszczyli oczy...Nigdy mnie niby w klubie nie widzieli....no fakt..nigdy, ale pokażę temu durniowi jak się bawi w tych czasach...
-Serio? - patrzyłem z niedowierzaniem - Skoro chcesz. Tylko może się przebież...i zmyj twarz - zasugerowałem ze wzruszeniem ramionami. Ruki i klub...no świat się kończy...ale ja mu pokażę nie dam się tak łatwo.
-Po co? By wyglądać jak pół dupy za krzaka? - wyglądałem tak jak się powinno iść, i nic mi nie wmówi, że jest inaczej. Pierwszy raz do klubu chyba nie idę....
-Weź po całym koncercie jednak trzeba się trochę zmyć bo make-up ci spłynie i będziesz wyglądał jakbyś tonę tapety miał, ale jak chcesz to twoja twarz.- Pokręciłem głową. Nadal nie mogę uwierzyć że ja go do klubu zabieram.
-Mam pomysł spotkajmy się za 30 minut w klubie...i będzie po kłopocie...- wstałem i wyszedłem z pokoju. Skierowałem się do hotleu gdzie wykąpałem się, zrobiłem sobie lekki makijaż i ubrałem się w czerwone rurki i czarno-czerwoną koszulkę w kratkę.
Gdy byłem już gotowy wyszedłem i skierowałem się do klubu.
Nawet nie dał mi czasu na odpowiedź, co za cham... pożegnałem m się z oniemiałymi chłopakami i wyszedłem do klubu. Skierowałem się do najbliższego i sprawdzonego miejsca. Na wejściu przywitała mnie fala głośnej muzyki i tłum ludzi na parkiecie...tłum to jest prawie dzicz. <xd> Rozejrzałem się po klubie w poszukiwaniu wolnego stolika, po chwili znalazłem go w kącie sali. Skierowałem się przednio zamawiając u barmana piwo, sobie jak tamten ruszy swój jakże szacowny tyłek sam sobie weźmie, za służbę robić nie będę. Usadowiłem się wygodnie na sofie, cóż nie zostało mi nic innego jak czekać.
Gdy wpuścili mnie do klubu, ZAPAMIĘTAJCIE! W klubie patrzą tylko na ciuchy, ładne łaszki i już możecie wejść bez problemu. Gdy wszedłem od razu za uwarzyłem blondyna siedzącego w kącie klubu na kanapie. Po drodze jeszcze przywitałem się z kilkoma gostakami, których znałem. Chyba nie ma klubu gdzie by mnie nie znali...Usiadłem obok niego .
-Szybko przyszedłeś - skwitowałem, obejrzałem go sobie od stóp do głowy, trzeba przyznać w tak krótkim czasie tak się wyszykować, wyglądał świetnie jemu po prostu pasują takie kolory. Lata praktyki w dobieraniu ciuchów i makijażu na coś się przydają. - Ja już sobie zamówiłem ale się skończyło, więc idę po jeszcze jedno też coś chcesz? - spytałem.
-Czystą Whisky poproszę...- chłopak oddalił się do baru, a ja pośpiesznie rozejrzałem się po sali...Uf....żadnego byłego, gostka z którym mam na pieńku, zranionych serduszek...no czyli można się dziś zabawić! Nagle usłyszałem za sobą - Ruuuki~! To ty~! - ten głos...o k*rwa!...
-Whisky, grubo zaczyna ale cóż jak chce tak proszę bardzo.- Podszedłem do baru i zamówiłem dwie czyste whisky a co mi tam. Sam chciał to mi chyba wypominać nie będzie...Barman podał mi szklanki wziąłem je, odwróciłem się w stronę stolika. Zobaczyłem Rukiego z dość dziwną miną, taką jakby ducha zobaczył. Uśmiechnąłem się, ciekawe co go tak wystraszyło. Podszedłem bliżej i zobaczyłem jak za wokalistom stoi jakiś facet, pierwszy raz go na oczy nie widzę...skądś kojarzę gostka, ale nie pamiętam ehhhh ta krótka pamięć. Z wzruszeniem ramion skierowałem się do stolika.
-B-Bou? - odwróciłem się powoli do chłopaczka o drobnej posturze i długich blond włosach. Uśmiechnąłem się lekko....Imprezy z tym chłopakiem...się źle kończą, a mianowicie kacem i łóżkiem bólu...ściślej mówić...ten uke lubił kąsać...i to dosłownie....
Postawiłem szklankę przed odwróconym do mnie tyłem Rukim, oparłem się spokojnie o oparcie i czekałem. Może jednak nie spędzę nudno tej nocy.
-Rukiś...jak ja cię dawno nie widziałem - uśmiechnąłem się do niego.- Co masz taką minę co? Nie cieszysz się że mnie widzisz?
-Etto...-podrapałem się po głowie....- w sumie to miałem cię ukatrupić, więc nawet dobrze, że jesteś.....- chyba coś mu się przypomniało bo momentalnie sie spiął....
-Mnie? Za co? - udam głupiego, przecież nie może być aż tak źle..prawda?
-Nie zgrywaj głupiego....- spojrzałem się na niego jakbym chciał go zabić....
-Ale ja serio mówię. - Oj nie jest dobrze - przypomnisz mi może o co chodzi? Już nie żyję...właściwie..i tak nie żyje
Wstałem i podszedłem do chłopaka...rozpiąłem dwa guziki swej bluzki by mógł zobaczyć co mi zrobił - a cię rozumiem..jesteś masochistą i sadystą,a le k*rwa może mi przypomnnisz co ci mówiłem ostatnio!?
Jest jednak jeszcze gorzej niż myślałem...ale ja nic nie pamiętam, jebany haj...oby dało się z tego wybrnąć - Wiesz jeżeli mnie rozumiesz to tak samo mogłeś się na to nie godzić.
-Nie właśnie nie rozumiem cię...dlatego masz karę! Więcej niż 5 metrów, ale już mi won! - pokazałem mu palcem dalszą część sali.
-Jezu, spokojnie...jeszcze zatęsknisz mówię ci - puściłem mu oczko, odwróciłem się na pięcie i poszedłem w inną stronę, dzięki ci Borze że nie chciał mi przyjebać... nie skończyło by się to dobrze. Może miał dobry humor?
Odwróciłem sie na pięcie i BAM! Uruha mi się przygląda.....zaraz od kiedy on tu...usiadłem szybko i jednym chlustem wypiłem swoją whisky...-Etto....- obracałem szklanką w dłoni - Jak dużo..ty? Słyszałeś? - byłem cały czerwony...
Burak.Spalił buraka....Ruki ...nie no ja nie wierze, co jeszcze mnie dzisiaj spotka? - Słyszeć słyszałem chyba całą waszą wymianę zdań. - podniosłem szklankę i też wypiłem swoją dole.
-Um...aha....- mam nadzieję, że raczej nic nie zrozumiał....oby....
-Wiesz nie chcę być wścibski czy coś ale co ty tu masz? - pokazałem miejsce gdzie koszula była rozpięta...wcześniej tego nie widziałem.
O k*rwa.....zapiąłem szybko guziki pod samą szyję. - A nic takiego....- I po co ci było te cholerne wyjście !? RUKI DEBILU WPIERDOLIŁEŚ SIĘ W BAGNO.....
Teraz to już na pewno nie odpuszczę. jeżeli tak się speszył to musi być coś poważnego. - Wiesz mi ta informacja nie jest jakoś tak potrzebna ale wiesz moje sumienie <ja je mam> będzie szczęśliwsze i spokojniejsze jak ze mną pogadasz.
-Eh...no dobra...- wziąłem głęboki oddech. - Przespałem się z Bou, a ten pieprzony sadysta lubi drapać......- Cóż...przyznam, że w łóżku jest całkiem dobry, ale k*rwa jak można za każdym razem kąsić przez niego o mało nie miałem anemi, pieprzony uke..
On sadysta? nie wygląda....ale cóż każdy lubi inaczej. - wzruszyłem ramionami- Ej, ty mi wypominałeś jakieś "kiblowe" romanse a tu coś takiego - pokręciłem głową - A ja myślałem że ty taki grzeczniutki jesteś
-Oj wypraszam to sobie! Ja tego w kiblu nie robiłem! tylko w łóżku...a tak właściwie....lepiej nie śpij dziś na swoim łóżku.....-zagwizdałem pod nosem patrząc się co raz na sufit co raz na niego lub stół między nami.
- Ale mi wypominałeś coś czego nie było! - mruknąłem zbulwersowany. - Ale dlaaczego!? O nie ..kpisz sobie ze mnie? - Prawie wrzasnąłem - I nie gwizdaj bo ja gwizdnę ci zaraz !
Uśmiechnąłem się lekko...- No..moje było za daleko....- przestałem gwizdać i uśmiechnałem się pod nosem. Jego mina była teraz niewyjęta....- Uruś....skarbie....nie gniewaj się....zmienimy pościel i po kłopocie...
-Po kłopocie?! Po kłopocie?! ! - Co za wredota, jeszcze się perfidnie uśmiecha. - Za daleko....co to kurwa za argument jest Śpię w twoim nie ma bata, albo wole już pod drzwiami. - Skwitowałem
-No w moim na pewno nie...nie uświnisz mi mojego świętego łoża! Na wycieraczce! - założyłem ręce na piersi patrząc prosto w oczy blondynowi.
-O nie ty spałeś w moim, to ja śpię w twoim nie ma bata! - spojrzałem twardo w oczy chłopaka - Wiem! - w umyśle mi zabłysł mi pomysł ...ale ja jestem perfidny - Śpimy razem. Tak, to najlepsze rozwiązanie, skoro nie chcesz bym spał sam w twoim łóżeczku to będziesz ze mną spał i pilnował bym ci twego świętego łoża nie uświnił....jak to ująłeś- Mój uśmiech w tym momencie rozwalił by najbardziej poważną osobę, a mina Ruksiątka była tylko do uwiecznienia
Rozdziawiłem usteczka i prawie gały wyszły mi z orbit. Że co?! - Po pierwsze nie ma mowy! Po drugie...nawet gdyby to chyba nie masturbował byś się w samotności na moim łóżku by mi zrobić na złość, co ne Uruś ? - spojrzałem się na niego z strachem w oczkach. Nigdy nie pieprze się na swoim łóżku.....
Nie no...on potrafi tak rozszerzyć oczy? nie wiedziałem - /no wiesz w nocy różne rzeczy mogą mi się przyśnić lub mogę coś pomyśleć co niestety ale wywołuje pewne skutki...- ehhh jego mina jest jak miód na moje serce - A dlaczego nie? Boisz się?
Zamknąłem usta, cały czerwony - Nie....nie boję..., ale nie będziesz spał ze mną w łóżku! A tak poza tym...co ci by się miało przyśnić? Pornol? jeśli tak to nisko upadłeś kolego...- uśmiechnąłem się delikatnie.
- Boisz się- Ni to prychnąłem ni się zaśmiałem - Rukiś, Rukiś....śnić nie musi się porno by chłopak dostał erekcji, myślałem że o tym wiesz. Przyśnić mi się może osoba, romantyczna scenka lub coś innego, w gruncie rzeczy nie tylko seks podnieca. - Oparłem ręce o blat stolika by być bliżej rozmówcy. - No to jak? - ten perfidny uśmieszek na mej twarzy...ahhhh
-N-I-E M-A M-O-W-Y! - wstałem i skierowałem się do wyjścia z klubu. Gdy byłem już na zewnątrz odetchnąłem z ulgą. W klubie było tak cholernie duszno...i nie tylko...
-Dlaczego? - powiedziałem już do siebie, bo jak był przede mną tak teraz go nie było. Dziwne wystrzelił jak z procy nim się obejrzałem on zrobił pfffff...jak ciasto czekoladowe na wspólnym posiłku.- Ehhhh, taki duży chłopczyk a nie wie że na towarzysza trzeba poczekać za nim się wyjdzie. - Wstałem i nie spiesznym krokiem skierowałem się do wyjścia, otworzyłem drzwi i uderzył we mnie podmuch powietrza. Zdecydowanie w klubach jest za duszno. Zlokalizowałem naburmuszoną postać i podszedłem do niej od tyłu i powiedziałem - Nie zamyślaj się tak bo cię jeszcze zaciągną do jakieś bramy i zgwałcą. - Drgnął lekko, chyba go przestraszyłem. Jest jakiś nerwowy dzisiaj.
ŁOKURWAMAĆ! Przestraszył mnie i to nieźle....-Phii! - skierowałem się w stronę hotelu, który był właściwie niedaleko bo dwa skrzyżowania dalej. nie patrzyłem czy idzie za mną, wiedziałem to....gdy dotarłem do hotelu wszedłem do środka i skierowałem się do windy naciskając guzik zatrzymałem się.
Poszedłem za nim. No cóż co miałem robić. - Ale się strachliwy zrobiłeś, tak się mnie boisz? - skomentowałem jego zachowanie gdy dotarłem do miejsca w którym się zatrzymał. Jak na osobę dość powolną, dotarł do hotelu naprawdę szybko.
- Boję się, że mi łóżko zaświnisz idioto! - odpowiedziałem gdy drzwi od windy się już otwierały. Wszedłem i nacisnąłem guzik z liczbą 11. Wszedł za mną i stał obok. Gdy już dojechaliśmy wyszedłem i skierowałem się do pokoju w końcu korytarza. Wyjmując z tylnej kieszeni klucz otworzyłem drzwi i wszedłem do środka od razu siadając na swoje łóżko z rękami założonymi na piersi.
- Przecież żartowałem, nie znasz się?- jaki się poważny chłopaczyna zrobił. - Dobra ja mam dość tej konwersacji. Przeżyje to nieszczęsne łóżko ale jutro jidę o zmianę pokoju. A teraz idę się umyć. - skwitowałem, biorąc jeszcze z łóżka to co mi robi za piżamę i skierowałem się do łazienki.
-Etto...- krzyknąłem za nim - Piżamy też radził bym nie tykać....właściwie to....wszystkiego co na twoim łóżku...- mam nadzieję, że usłyszał...
Nie odwróciłem się. Błagam tylko nie moje ciuchy....Dobra na szczęście mam zawsze w łazience jakieś ciuchy które po prowizorycznym praniu schną. Zerknąłem w kąt z nadzieją i ...jest! Dzięki Bogu jednak tego stąd nie zabrałem. Wrzuciłem piżamę do kosza na brudne rzeczy...nie ja to chyba jednak spalę..tak to bardzo dobry pomysł. Ale na później. Teraz zajmę się się tym co lubię najbardziej...kąpielą po długim dniu....podszedłem do wanny, pozwoliłem wodzie płynąć, a w tym czasie zerknąłem w lustro. masakra...wyglądam jak pół dupy zza krzaka. Rozebrałem się i wszedłem do wanny do której jeszcze wlałem płynu do kąpieli. Ahhhh odetchnąłem z ulgą leżąc tak. Poleżę tu trochę niech tamto coś...siedzi tam i myśli.
Zdążyłem zdjąć buty i ubrać się w spodenki i luźnią koszulkę. Położyłem się do łóżka, ale nie zasnąłem..ciekawe co zrobi....
Umyłem się, wyleżałem...dobra czas wyjść. Wyszedłem z zimnej już wody. Wytarłem się, ubrałem moją "zapasową" piżamę i wyszedłem. W pokoju paliło się światło, ale Ruki leżał już w łóżku. Podszedłem do włącznika, przycisnąłem go i stała się ciemność. Taaaaa ....podszedłem do łóżka, próbowałem nie myśleć co tu się działo. Położyłem się tak by widzieć sufit. Kurde teraz do już na pewno nie usnę! Jestem zbyt zdegustowany i ciekawy co tu robili.
~Ciąg Dalszy Nastąpi~
Tak, wiem, jestem okrutna xD
Piszcie co o tym myślicie :______:Moja pierwsza komedia...
~IceTea
Ohayo, tu Pacia ~!
OdpowiedzUsuńNie nazwałabym tego "typowym fickiem", bo jest podane z dwóch perspektyw i nie wyglada tak: koncert/próba, zakochany ukeś, wyjście na piwo, schlanie się, przypadkowe wyznanie miłości, seks. Tu jest inaczej ;)
Etto... zauważyłam kilka błędów. Najczęściej pojawiały się przy końcówce "byś" "byśmy". To się pisze razem >.< Aha i jeszcze Boże przez "rz" xD Ech... wybacz, że ci wypominam takie cosie...
Fajne było z Bou. Lubie takich uroczych, niewyżytych uke. Więcej takich! ^^
~Kayl